Towarzystwo
Przyjaciół Świlczy

Dzieje

  • Super User
  • Kategoria: Cmentarz
  • Odsłony: 1805

Dzieje cmentarza parafialnego w Świlczy (1786 - 2008)

Świlecka nekropolia


Cmentarz parafialny w Świlczy jest bardzo starym miejscem grzebalnym. Informacja o jego początku - zapiska z księgi metrykalnej - jasno wskazuje, że pierwszym pochowanym na nim parafianinem był czteroletni chłopiec, Jan Wojnarowski ze Świlczy, w dniu 31 marca 1786 roku.

Według zapiski cmentarz ten był wówczas „nowym cmentarzem polowym" ( novo coemeterio campestri) - nowym w stosunku do starego, przykościelnego cmentarza i położony poza obrębem zabudowy wiejskiej, czego wymagały ówczesne przepisy sanitarno - porządkowe władz austriackich. Do jego założenia zostało wytyczone około jednej morgi* ziemi plebańskiej, położonej w pasie proboszczowskiego łanu. Zarys cmentarza, pole przypominające prostokąt o bokach ok. 60 x 100 m, został podsypany wałem ziemi i obsadzony drzewami (głównie kasztanami). Plan sytuacyjny świleckiej nekropolii, z powstałej przeszło pół wieku później mapy katastralnej (1849 r.) potwierdza taki stan rzeczy i jej wciąż jeszcze polowy charakter. Kolejne dziesięciolecia przyniosły powiększenie cmentarza w kierunku południowym o ok. 50 metrów na całej szerokości, co powiększyło jego areał o nieco ponad pół morgi. Odbyło się to kosztem przyległej od południa „pustki - Kotówki" - roli należącej do połowy XVIII wieku do kmiecia Antoniego Kota, po jego ucieczce przejętej przez świlecki dwór. Należy zatem przypuszczać, że skrawek tego pola został przekazany pod cmentarz w trzeciej ćwierci XIX wieku, jeszcze za obecności w świleckim dworze chrześcijańskich - szlacheckich posesorów (od nich majątek przejmowali kolejni żydzi). W takiej, pierwotnej formie przetrwał cmentarz do schyłku lat 70. XX w. Latem 1977 roku ówczesny proboszcz parafii Świlcza, ks. Władysław Aszklar, przeprowadził wycinkę zagrażających pomnikom, 74 starych drzew, ogrodził cmentarz, poszerzając go równocześnie o 20 metrów w kierunku zachodnim. Tak sukcesywnie powiększany obiekt zajmuje w chwili obecnej obszar jednego hektara i kilkunastu arów (jego zarysy w dużym uproszczeniu przypominają prostokąt o bokach 80 x 150 m). Ksiądz kanonik Aszklar w latach 1977 - 1978 wybudował również przy bramie wjazdowej dom pogrzebowy, zmieniając planowo wizerunek cmentarza dla stale wzrastających potrzeb, na miarę końca XX wieku.

            Od ponad 220 lat to święte miejsce służy grzebaniu doczesnych szczątków zmarłych parafian. W samych tylko rejestrach zmarłych mieszkańców wsi Świlczy, w latach 1787 - 1900, doliczyć się można 7001 zmarłych. W XX wieku (w latach 1901 - 2000) księgi zmarłych parafii odnotowują dla wsi Świlczy i Woliczki 4807 pochówków. Dotkliwy jest tu brak kompletu ksiąg metrykalnych (libri mortuorum) parafii oraz niepewność informacji co do miejsca spoczynku osób zmarłych w wyniku klęsk pomoru ( nie daję się zlokalizować na terenie Świlczy tzw. cmentarza cholerycznego, przypuszczać zatem należy, iż część parafian zmarłych na tę straszną chorobę mogła być chowana na jednym z licznych w okolicy takich cmentarzach, np. w Rzeszowie). Mając na uwadze fakt, że do lat 1910 - 1912 (kiedy odbyło się wydzielenie ekspozytury, a później samodzielnej parafii w Rudnej w Wielkiej) parafię Świlcza tworzyło 5 prężnych wiosek: Świlcza, Rudna Wielka, Rudna Mała, Rogoźnica i Woliczka, którym jednakowo służył ten cmentarz oraz licząc się z wskaźnikiem demograficznym pozostałych wsi, liczbę parafian pochowanych w ciągu 216 lat istnienia tej zacnej nekropolii można szacować na około 20 tyś. Z faktu, że przy powierzchni, która przez prawie 200 lat istnienia cmentarza nie przekraczała 1 hektara i przy założeniu, że na jeden pochówek potrzebne były 2 metry kwadratowe, wypływa jedyny logiczny wniosek, iż grzebiąc kolejne pokolenia parafian musiano kilkakrotnie (4-5-krotnie) przekopać cmentarz, tworząc tyleż warstw pochówków.

Wśród wielotysięcznej rzeszy pochowanych na tym miejscu gospodarzy tej ziemi było wiele wybitnych osobistości, które nadawały ton życia poszczególnym wsiom i całej parafii Świlczy. Byli to przedstawiciele domów ziemiańskich: Skarbek - Borowscy ze Świlczy, Dąbscy i Milewscy z Rudnej Wielkiej, Wyszkowscy, Krupniccy i Kirchnerowie z Woliczki - kolatorowie parafii świleckiej, których grobowce, choć mocno nadszarpnięte pazurem czasu, w większości ostały się do chwili obecnej. Dużą stratą jest fakt, że nie przetrwały do naszych czasów nagrobki ostatnich szlacheckich posesorów świleckiego dworu: Józefy z Popielów Borowskiej (zm. w 1835 r.) i jej syna, Beniamina Skarbek Borowskiego (zm. w 1858 r.). Wśród spoczywających są także nauczyciele miejscowej szkoły - nauczycielskie rodziny Synowców i Błażewskich. Franciszek Synowiec (zm. w 1927 r.) i Wiktor Błażewski (zm. w 1975 r.) byli kolejnymi kierownikami tutejszej szkoły, którzy przez szereg lat 1. poł. XX wieku w decydujący sposób wpływali na życie wsi, animując wiele pożytecznych inicjatyw społecznych, zostawiając niebagatelny i pozytywny wkład w jej historii. Na świleckiej nekropolii spoczywają także księża - duszpasterze parafii. Wśród 13 kapłanów, związanych swą pracą lub urodzeniem z parafią Świlcza są:

proboszczowie: Paweł Nawrocki (zm. w 1818 r.), Ignacy Tyszkiewicz (zm. w 1821 r.), Andrzej Olko (zm. w 1866 r.), Wincenty Poznalski (zm. w 1875 r.), Juliusz Tranda - rektor seminarium przemyskiego (zm. w 1883 r.), Ignacy Węgrzynowski (zm. w 1914 r.), Józef Pączka (zm. w 1940 r.), Jan Ramocki (zm. w 1991 r.);

wikarzy: Honoriusz Galowicz (zm. w 1819 r.) i Leopold Niedzielski (zm. w 1857 r.);

księża urodzeni w Świlczy: Józef Budowski (zm. w 1956 r.), Józef Lech (zm. w 1960 r.) i Walenty Jasionowski (zm. w 1974 r.).

            Na uwagę zasługują liczne zabytki, pomniki nagrobne i grobowce, jak klasycystyczny nagrobek kamienny Sylwestra Wyszkowskiego (zm. w 1848 r.) - jak chcą Fisingerowie, autorzy powstałego w latach 60. XX wieku, Katalogu zabytków sztuki w Polsce (powiat Rzeszów) - w postaci postumentu z urną (nagrobek taki istniejący do dnia dzisiejszego nosi trudną już do odczytania inskrypcję, z której nazwisko zmarłego może być odczytane jako „Aleksander Tołaszewicz"(?)); kaplica grobowa rodzin Krupnickich i Kirchnerów z początku XX w.; rozległy grobowiec - krypta (o wymiarach 7,3 x 12,6 m) rodzin Dąbskich i Milewskich czy choćby osobliwy nagrobek starszego brata błogosławionego księdza Jana Balickiego, Józefa. Twórca tego pomnika, ludowy kamieniarz - zapewne niepiśmienny chcąc niechcąc dość nieporadnie wyrył niektóre litery, co stanowi o wdzięcznym i niepowtarzalnym charakterze dzieła. Wiele jest innych nagrobnych pomników z piaskowca i wapienia pochodzących z końca XIX i początku XX wieku, pod którymi spoczywają zacni gospodarze parafii Świlcza, urzędnicy, ukochane dzieci i rodzice - ludzie, którzy oddali swą pracę, siły i życie tej ziemi - ich pamięć utrwalić chciały najbliższe im osoby.

            Współcześnie cmentarz parafialny w Świlczy zmienia z dnia na dzień swój wygląd. Wciąż przybywa nowych pomników, tych lastrykowych i coraz częstszych granitowych, które bezlitośnie zagęszczają już i tak niewystarczającą jego powierzchnię. Przy budowie tych pretensjonalnych „mauzoleów" nader często ignoruje się współistnienie zabytkowych i cennych nagrobków, zasłaniając je lub zgoła niszcząc! Wiadomo, że przyczyna tego zjawiska tkwi w niedostatecznej na obecne czasy powierzchni cmentarza. Czy jednak wobec niemożności innego, jak na razie, rozwiązania sytuacji nie można by wznosić „pomników wiecznej chwały" mniejszych, a bardziej stylowych, osobliwych, czy choćby indywidualnych, pasujących do zastanej już architektury XIX-XX -wiecznej naszego cmentarza? Zwrócić baczniejszą uwagę należałoby też na czynione przez nas inskrypcje nagrobne, w których często brakuje dat wyznaczających doczesne życie zmarłego, czy nawet imion (!) - bywają „mauzolea rodzinne" opatrzone tylko nazwiskami. Potomnym trudno będzie zrozumieć naszą kulturę, która preferowała kult anonimowych zmarłych czczonych tak drogimi pomnikami. Czy nie ujmie nas odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń, które mogą nie wybaczyć nam wyglądu naszych cmentarzy na miarę wielkopłytowych blokowisk z okresu socjalistycznego?

            Nie niszczmy zatem „przeszłości ołtarzy", szanujmy co małe i osobliwe, choć nieporadne, troszczmy się i pielęgnujmy spuściznę materialną i duchową zastaną po ojcach i bądźmy odpowiedzialni wobec historii i przyszłych pokoleń!

 

Opracował: Artur Szary




* 1 morga dolnoaustriacka ( do dziś popularna w nomenklaturze ludzi starszych) wynosi, po kolejnych przeliczeniach, 57,5 ara (1 ar = 100 m 2)